– Ty naprawdę to wszystko pisałeś? – patrzę na niego. Siedzi spokojnie, jakbyśmy rozmawiali o zakupach, a nie o czymś, co ma już ćwierć wieku.
– No pisałem… – i naprawdę mówi tak, jakby chodziło o listę zakupów. – Dawno temu.
Dawno temu. Czyli kiedy? Kiedy miał odwagę zapisywać rzeczy, które dziś próbuje tłumaczyć? Kiedy Był Trochę Starszym Szalonym Małolatem? Kiedy dziewczyny pytały go „co masz z polaka?” albo oświadczały mu się w listach?
Zaczynam go podpytywać. A potem trochę bardziej. A potem już normalnie rozmawiamy i nagle okazuje się, że ten jego „szalony małolat” wcale nie był taki szalony. Że miał swoje całkiem poważne obserwacje, swoje nieporadności i próby zrozumienia świata, który – umówmy się – do dziś nie stał się prostszy.
On mówi o pisaniu, a ja słucham tego, co między słowami.
Jacek opowiada o tamtym czasie, a ja sprawdzam, ile z tego zostało. I w pewnym momencie zaczynam mieć podejrzenie, że ten wywiad nie jest tylko o nim sprzed 25 lat, ale raczej o nim teraz. I trochę… o nas.
Nie będę Ci streszczać. Bo i tak nie uwierzysz, dopóki nie przeczytasz.
Powiem tylko jedno: jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, skąd biorą się te wszystkie „sceny z życia” i dlaczego momentami brzmią podejrzanie znajomo – to odpowiedzi są właśnie tam.
W każdym tygodniu będą się tu pojawiały fragmenty rozmowy z Jackiem P., autorem Kalendarza Szalonego Małolata. Zajrzymy za kulisy, poznasz fakty do tej pory skrywane – jak ten, że z powodu pisania KSM Jacek stracił pracę. Albo, że kalendarz był powodem wytoczenia kilku pozwów sądowych. Albo anegdotę o współpracy KSM z JP2… 😉
Zapraszam tutaj raz w tygodniu. A kiedy nadejdzie ta wiekopomna chwila, odpalimy pdf z całą rozmową z Jackiem. I wtedy wszystko się wyda…
– Anuszka