Najpierw otulę Cię wspomnieniami. I spróbuję zgadnąć, kim jesteś. I może Cię nawet opiszę. Opowiem o miłości, o wolności, wychowaniu, o ambicjach i ciemnych stronach dojrzałości.
{ Choć sama wiele o nich wiesz. }
I udostępnię Ci siebie. Z pełną otwartością. Zgadzasz się na taką formę? Podobnie było dwie i pół dekady temu: Ty pisałaś – do bólu szczerze – a ja czytałem. Pora na rewanż.
Siłą Kalendarza Szalonego Małolata był dialog i otwartość. Rozmowy, które prowadziliśmy, miały sens właśnie dlatego, że nie było w nich tematów tabu. Byliśmy młodzi, trochę stuknięci, niepokorni, zakochani – ale też nieco naiwni, zawsze poszukujący i pełni wątpliwości, rozterek. I mieliśmy kosmate marzenia. I chciało nam się świat przenosić – pamiętasz to?
Pamiętasz nasze wzruszenia nad „Listami do Muszelki”? Albo bekę, która towarzyszyła „Towarom Abstrakcyjnym”. Albo rankingi nauczycieli, liczniki całuśne, młodą i szaloną poezję, pytania o seks i miłość, o relacje, o wszystko. Tak było. Pozostały wspomnienia, a kto wie, może gdzieś w zakamarkach Twojego domu znajdą się jeszcze pękate egzemplarze starego KSM, z dopiskami i powklejanymi wierszami, kawałkami gazet i zasuszonymi kwiatami…
Starsi o ponad 25 lat spotykamy się ponownie. Ja mam tremę jak cholera, a Ty?
Dziś jeszcze nie mamy bezpośredniego kontaktu, tak intensywnego jak po inauguracji Kalendarza w 1991 roku (kto pamięta?), ale właśnie dlatego zaczynam jako pierwszy. Wybebeszam się przed Tobą – i czekam na reakcję. Już nie musisz pisać listów i pakować ich do szarej koperty: jest QR-code, jest mail do mnie, który trafi prosto na biurko i do mojego małego zepsutego serduszka. Jeśli zechcesz.
Siłą Kalendarza Starszego Małolata będzie wymiana poglądów. Rozmowa dojrzałych ludzi. Ty masz 40… 50… 55 lat, ja – niestety – nieustannie mam tylko 44 😉 ale może jakoś się dogadamy. Próbujemy?
Skrobnij, co u Ciebie. Przeżuwasz nową miłość? Wykańczasz starą? Harmonia i gitara, czy wojna i ogień?
Niech to będzie trochę jak spowiedź, a trochę jak wymiana doświadczeń. Będę próbował prowokować, ale przede wszystkim – postawię Ci wiele pytań. Bez granic, bez zahamowań.
Stwórzmy nowy obraz pokolenia. Tak jak w dekadzie z KSM udało nam się, chyba nieźle, sportretować pokolenie nastolatków, głównie dziewczyn, tak i dziś – marzy mi się! – może spróbujemy napisać wspólną opowieść o pokoleniu dojrzałych kobiet, które wkraczało w sferę dorosłości na przełomie wieków?
Bez Ciebie to się nie uda. Bez interakcji z Tobą całe to moje pisanie traci sens.
Let’s go, Misiu. Kalendarz jest Twój, a mój jest ten kawałek podłogi.
— Jacek P.